Piłka nożna

Arsenal lepszy od Manchesteru United

Arsenal lepszy od Manchesteru United

Niedzielne starcia w Premier League zakończył hit kolejki, który rozgrzewał emocje na długo przed pierwszym gwizdkiem. Do wyścigu o trzy „oczka” stanął obecny lider tabeli oraz zespół z trzeciego miejsca. Arsenal i Manchester United nie zawiedli i zapewnili kibicom świetne widowisko. Podział punktów na Emirates Stadium był blisko, jednak za sprawą gola w 90. minucie, ostatecznie zwyciężyli Kanonierzy.

Po wysłuchaniu hymnu, piłkarze Arsenalu niezwłocznie zaczęli wdrażać plan, jaki wraz z Mikelem Artetą przygotowali na to spotkanie. Owocem dynamicznego początku były dwa wywalczone rzuty rożne i jeden strzał obok bramki Czerwonych Diabłów. Choć gospodarze bardzo dobrze prezentowali się na boisku, to zespół przyjezdnych trafił do siatki jako pierwszy. Zawodnik Kanonierów zanotował stratę w środkowej strefie boiska, a przejęta piłka trafiła pod nogi Marcusa Rashforda. Napastnik doskonale wykorzystał błąd rywala. W ekspresowym tempie minął dwóch obrońców i oddał strzał ze skraju pola karnego w lewą stronę bramki. Aaron Ramsdale, pozostawiony bez szans na zatrzymanie futbolówki, musiał oddać wyższość przeciwnikowi.

Na odpowiedź ekipy z Londynu nie musieliśmy czekać długo. W 24. minucie Granit Xhaka wykonał doskonałe dośrodkowanie, którego adresatem był Eddie Nketiah. Snajper wybiegł zza pleców stoperów i głową skierował piłkę do bramki. Goście postanowili odzyskać przewagę tak szybko, jak to możliwe. W 28. minucie Scott McTominay próbował zaskoczyć bramkarza Arsenalu, jednak ten właściwie odczytał zamiary pomocnika. Do przerwy wynik pozostał bez zmian. Choć remis mógłby wskazywać na wyrównanie spotkanie, w rzeczywistości to Kanonierzy zanotowali więcej sytuacji bramkowych.

Listę strzelców w drugiej połowie otworzył Bukayo Saka. Znajdując się na prawym skrzydle, zgubił Christiana Eriksena, a następnie wykonał strzał zza pola karnego, trafiając idealnie w światło bramki. Duńczyk miał okazję zreflektować się za nieprawidłowość sprzed kilku chwil. Podszedł do narożnika, by wykonać stały fragment gry. Choć futbolówka w pierwszej chwili została wypiąstkowana, finalnie została przejęta przez Lisandro Martineza. Argentyńczyk przyjął pozycję na „szczupaka” i sprawił, że siatka za plecami Arona zatrzepotała.

Arsenal oczywiście od razu rozpoczął plan ponownego objęcia prowadzenia. Sytuacji było kilka. Najbliżej dopięcia swego był Saka, który uderzył piłką w lewy słupek. Czas się kurczył, a atmosfera nabierała gęstości. W 90. minucie doszło do przełomu. Eddie Nketiah znalazł się w odpowiednim czasie i miejscu, dzięki czemu zdobył dla swojego zespołu gola na wagę zwycięstwa. Kibice gospodarzy wstrzymali oddech jeszcze na moment, ale po krótkiej analizie VAR okazało się, że bramka została zdobyta zgodnie z przepisami.

Tym samym Kanonierzy umocnili swoją pozycję lidera, zwiększając przewagę nad Manchesterem City o pięć punktów.

Kliknij, aby dodać komentarz

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Więcej w Piłka nożna