Piłka ręczna

Bramkarska parada na wagę remisu z finalistą Ligi Mistrzów

Bramkarska parada na wagę remisu z finalistą Ligi Mistrzów

Wicemistrz Polski piłkarzy ręcznych – Orlen Wisła Płock – nie chce być gorszy od Vive Tauronu Kielce i coraz odważniej poczyna sobie w tegorocznej EHF Champions League. W 3. kolejce fazy grupowej uzyskał wartościowy remis 28-28 z finalistą poprzedniej edycji, węgierskim Veszpremem.

Veszprem to jedna z najlepszych drużyn Europy ostatnich lat i hegemon na krajowym podwórku. Drużynę prowadzi Hiszpan Xavier Sabate, a latem skład wzmocnili Chorwat Marko Kopljar i Słoweniec Dragan Gajić. W klubie pozostali poza tym Laszlo Nagy (nieobecny w Płocku), Aron Palmarsson czy Momir Ilić. Węgrzy w tegorocznej edycji LM zremisowali z Flensburgiem, a następnie pokonali Kadetten Schaffhausen.

Płocczanie pod wodzą Piotra Przybeckiego nie wygrali jeszcze w europejskich pucharach. W Orlen Arenie po heroicznej walce ulegli Barcelonie (23-28), a w ubiegłą niedzielę przegrali z PSG (30-33).

W bezpośrednich starciach obu ekip w Płocku lepszy bilans mieli dotychczas “Nafciarze” (zwycięstwo i remis). We wrześniu 2015 roku było 27-27.

Jako pierwszy na listę strzelców w sobotnim meczu wpisał się Palmarsson. Szybko odpowiedział Sime Ivić, ale w początkowych minutach lepiej prezentowali się Węgrzy. Po ośmiu minutach prowadzili 5-3, a następnie 6-4. Złożyły się na to dobra gra bramkarza i skuteczne kontry.

Przełom nastąpił po kwadransie spotkania. Dwa rzuty z rzędu obronił Rodrigo Corrales. W ofensywie skutecznością popisał się Dmitrij Żytnikow i Płock wyszedł na prowadzenie. Grę gości ciągnął Palmarsson, raz za razem bombardując bramkę. Konsekwentna gra gospodarzy pozwoliła im na wyjście na 12-10. Veszprem zdołał wyrównać, a w ostatniej akcji połowy trafienie Ancsina ustaliło wynik na 14-13 dla przyjezdnych.

Przerwa korzystnie wpłynęła na Wisłę. Przez większość czasu to Węgrzy musieli ją gonić. Żadnej z drużyn nie udawało się jednak uzyskać przynajmniej dwubramkowej przewagi. Skutecznemu Iviciowi wtórował Marko Tarabochia. U przeciwników najskuteczniejsi byli Palmarsson, Renato Sulić i Mate Lekai.

Dopiero w 56. minucie po trafieniu Kopljara Veszprem objął prowadzenie 27-25, wcześniej sędziowie nie uznali bramki Ivicia, uznając, że przekroczył linię 6 metra. Płocczanie nie poddali się i do ostatnich sekund walczyli o punkt. Wyrównali, gdy na zegarze minęła już 59. minuta. Na 10 sekund przed końcem Węgrzy mieli jeszcze karnego. Corrales obronił rzut Momira Ilicia, dając upragniony remis swojej ekipie.

Orlen Wisła na razie zajmuje siódme miejsce w grupie A, musi walczyć o pierwszą szóstkę, która gwarantuje grę w fazie pucharowej. Ma jednak jeszcze do rozegrania 11 meczów – najbliższy już 16 października z duńskim Bjerringbro-Silkeborg.

Kliknij, aby dodać komentarz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Piłka ręczna

Więcej w Piłka ręczna