Piłka nożna

Chelsea bezradna na Emirates. Nieudana wyprawa Realu na Wyspy Kanaryjskie

Chelsea bezradna na Emirates. Nieudana wyprawa Realu na Wyspy Kanaryjskie

Druga z rzędu porażka Chelsea i odrodzenie Manchesteru United przeciwko Leicester to najważniejsze wydarzenie piłkarskiej soboty w Premier League. Zawód swoim kibicom sprawili zawodnicy Realu Madryt. Tylko remis z Las Palmas spowodował, że coraz bliżej “Królewskich” jest Barcelona.

Włodarze “The Blues” zatrudnili Antonio Conte, by ich klub ponownie walczył o najwyższe cele. Tymczasem jego ekipa nie wygrała żadnego z trzech wrześniowych spotkań, zdobywając w tym okresie zaledwie jeden punkt.

Na Emirates piłkarze Chelsea nie mieli wiele do powiedzenia. Arsenal miał z pewnością lekką przewagę z uwagi na swój stadion, ale nikt się nie spodziewał, że już po kwadransie będzie prowadził różnicą dwóch bramek. Pierwszą bramkę strzelił Alexis Sanchez. Chilijczyk wykorzystał szkolny błąd Gary’ego Cahilla, który źle wycofał piłkę do własnego bramkarza. Napastnik przejął piłkę i posłał ją nad Thibaut Courtois. Po trzech minutach wynik podwyższył Theo Walcott, wykorzystując akcję całego zespołu, asystę zaliczył Hector Bellerin.

Goście z rzadka atakowali, a jeszcze przed przerwą stracili trzeciego gola. Kontrę precyzyjnie rozprowadził Sanchez, a sfinalizował ją Mesut Ozil.

Po przerwie na 4-0 mógł trafić Walcott, ale Courtois nie dał się zaskoczyć. W odpowiedzi Petr Cech spisał się doskonale w sytuacji sam na sam z Michy’m Batshuayi’m.

Mecz z Manchesterem United mógł dać odpowiedzieć sympatykom Leicester, czy ich ulubieńcy w tym sezonie będą w stanie rywalizować z potentatami. Przyjeżdżali na Old Trafford do drużyny w kryzysie, po dwóch porażkach w Premier League. W meczowej osiemnastce “Lisów” zabrakło miejsca dla Bartosza Kapustki i Marcina Wasilewskiego, ale trudno przypuszczać, by Polacy pomogli swoim kolegom.

“Czerwone Diabły” już do przerwy rozbiły aktualnego mistrza kraju. Zastępującego Kaspera Schmeichela Rona-Roberta Zielera pokonywali kolejno Chris Smalling, Juan Mata, Marcus Rashford i Paul Pogba. W drugich 45 minutach gości stać było jedynie na trafienie honorowe.

Swoją bramkową okazję miał Zlatan Ibrahimović, ale jego występ w tym meczu zostanie zapamiętany głównie z powodu fana, który wtargnął na murawę, by dotknąć swojego idola. Ciekawostką jest fakt, że kibic był łudząco podobny do Szweda, nosił wąsik i charakterystycznego kucyka.

W Hiszpanii niespodziankę sprawili piłkarze Las Palmas. Mimo, że w tym sezonie prezentują się całkiem nieźle, to urwanie punktów Realowi Madryt jest zaskoczeniem.

“Królewscy” grali bardzo kiepsko i choć dwukrotnie obejmowali prowadzenie (dzięki golom Marco Asensio i Karima Benzemy), to gospodarze potrafili doprowadzić do wyrównania. Zbyt mało w ofensywie dali Alvaro Morata czy Gareth Bale. Dogodne sytuacje marnował Ronaldo.

Real nie ma wiele czasu na rozpamiętywanie remisu, bo już we wtorek gra w Champions League z rozpędzoną Borussią Dortmund. Po sobotnim zwycięstwie Barcelony (5-0 ze Sportingiem Gijon) ma punkt przewagi nad Katalończykami.

Kliknij, aby dodać komentarz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Piłka nożna

Więcej w Piłka nożna