Koszykówka

Cleveland w dołku, Portland za mocny

Cleveland w dołku, Portland za mocny

Cleveland Cavaliers na sześć tegorocznych meczów przegrali już po raz trzeci. LeBrona Jamesa i spółkę pokonali na własnym parkiecie Portland Trail Blazers 102-86. Obrońcy tytułu pozostają z najlepszym bilansem na Wschodzie (28-10).

Ekipa z Ohio rozpoczęła nowy rok od zwycięstwa z New Orleans. Później przyszła porażka z Chicago, po której nastąpiła serie wyjazdów. Dwa pierwsze z tych meczów zakończyły się wygraną mistrzów, nie udała się wyprawa do Utah, podobnie było podczas wizyty w zasypanym śniegiem Oregonie.

Portland wyciągnęło wniosek z przegranego meczu w listopadzie i od pierwszej kwarty postawiło twarde warunki. Po 12 minutach gospodarze prowadzili różnicą siedmiu punktów, LBJ tylko raz trafił z gry, dwie trójki Kevina Love’a to było za mało. Lepiej wyglądał Damien Lillard. Dobrze prezentował się Allen Crabbe, który wszedł dopiero w połowie kwarty.

Tyronn Lue rzucał do gry rezerwowych (Frye, Korver, Jefferson), jednak przewaga nie topniała. Po kolejnym celnym rzucie dystansowym Crabbe’a było już nawet 40-26 dla Portland. Głównie dzięki skuteczności Love’a Cavs schodzili na przerwę przegrywając 41-49. James zbierał tylko w defensywie, miał też w tym momencie trzy straty.

W trzeciej kwarcie obudził się C.J. McCollum. Potrzebował czterech minut, by rzucić osiem punktów. Coraz mocniej w grę angażował się Lillard. Goście razili nieskutecznością, chybiali LBJ, Love oraz Irving. Udało się jednak im nadrobić kilka oczek i na 1:45 przed końcem tej odsłony było 71-61 dla Portland. Piąta strata Jamesa kosztowała jednak sporo i po punktach Crabbe’a różnica wzrosła do 12 punktów.

Ostatnia część była popisem gospodarzy. McCollum znów trafiał za trzy, wspomagał go Moe Harkless. Nieoczekiwanie po pięciu minutach gry zrobiło się 90-69, a chwilę później nawet 99-75. Obrońcy tytułu stracili już wszelkie nadzieje, w grze pozostali rezerwowi – czas na pokazanie się dostali McRae, Korver i Jones. Ostatecznie Cavs przegrali mecz szesnastoma punktami.

Portland Trail Blazers – Cleveland Cavaliers 102-86 (27-20, 22-21, 24-20, 29-25)

Na porażkę przyjezdnych największy wpływ miała kiepska dyspozycja liderów. James, Love i Irving zdobyli łącznie 48 punktów, ale trafili tylko 14 z 43 oddanych rzutów. LBJ zaliczył double-double (20 pkt., 11 zbiórek). Cała drużyna zakończyła mecz z 34-procentową skutecznością z gry.

U rywali tradycyjnie najskuteczniejszy był McCollum (27 pkt.). Kroku dotrzymywał mu Crabbe (24). Lillard rzucił 14 punktów, a po meczu stwierdził: – W drodze powrotnej byliśmy już tak zmęczeni, że po głowach chodziły nam tylko durne dowcipy. Kiedy jednak dotarliśmy do hali, powiedzieliśmy sobie, że to tylko takie wrażenie, a w rzeczywistości jesteśmy mocni i musimy ten mecz wygrać – Portland na Zachodzie jest tuż nad kreską z bilansem 18-23. Ma sporą stratę do siódmego miejsca, dlatego muszą skupić się na obronie stanu posiadania.

Kliknij, aby dodać komentarz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Więcej w Koszykówka