Piłka nożna

Czerwona strona Manchesteru świętuje derbowy triumf

Czerwona strona Manchesteru świętuje derbowy triumf

Manchester United pokonał 2-1 (0-0) Manchester City w spotkaniu inaugurującym kolejkę Premier League. Pierwsza połowa była nudnym preludium do znakomitej drugiej części spotkania. Najpierw City objęło prowadzenie, a potem gospodarze zadali dwa bolesne ciosy za sprawą bramek Bruno Fernandesa oraz Marcusa Rashforda. Nie obyło się bez kontrowersji. Według wielu ekspertów bramka Portugalczyka nie powinna zostać uznana.

Początek derbów wyglądał tak, jak można było się spodziewać – Manchester City częściej spędzał czas przy piłce, a gospodarze cierpliwie czekali na swoje okazje. To właśnie podopieczni Erika Ten Haga mieli pierwszą groźną okazję, gdy Christian Eriksen wypuścił Bruno Fernandesa na pozycję sam na sam, ale Portugalczyk tym razem nie zmieścił piłki w siatce. Obywatele wyglądali średnio, żeby nie powiedzieć słabo. Było to potwierdzeniem tego, iż podopieczni Pepa Guardioli są bez formy.

Po dwóch kwadransach omal nie doszło do tragedii, po tym, jak Ederson opuścił bramkę i dał się minąć przez Rashforda na szesnastym metrze. W ostatniej chwili Obywateli uratował Ake. W 37. minucie znowu przed szansą stanął Marcus Rashford, ale tym razem Ederson idealnie przeczytał rywala. Pod koniec pierwszej połowy groźny strzał z dystansu oddał Kyle Walker, ale David De Gea ze spokojem odprowadził piłkę wzrokiem. Stuart Attwell zakończył tą dość nudną pierwszą połowę.

Start drugiej połowy wyglądał znacznie lepiej, niż większość jej poprzedniczki. Przede wszystkim dzięki obudzeniu się Manchesteru City, które odważniej ruszyło do przodu. Efektem tego była pierwsza bramka w derbach. W końcu przebudził się Kevin De Bruyne, który posłał idealne dośrodkowanie w pole karne, które wykończył Jack Grealish! Po tej bramce widać było, iż psychika graczy United była załamana. Obraz Czerwonych Diabłów odmienił delikatnie młodziutki Alejandro Garnacho.

Do wyrównania doszło w 78. minucie, gdy do idealnej, prostopadłej piłki dopadł Bruno Fernandes, który znikąd pojawił się zza pleców obrońców i wpakował piłkę do siatki! Miała miejsce jednak tutaj kontrowersja, gdyż biorący udział w akcji Marcus Rashford był na spalonym. Drugi cios ze strony ekipy Ten Haga nadszedł 3 minuty później! Strzelec pierwszej bramki posłał piękne podanie do Garnacho, który nawinął obrońcę i wystawił piłkę Marcusowi Rashfordowi, który wpakował piłkę do siatki. Do końca spotkania „Czerwone Diabły” wybroniły ten wynik i zanotowały bardzo ważne zwycięstwo dla siebie i dla fanów Arsenalu.

Kliknij, aby dodać komentarz

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Więcej w Piłka nożna