Koszykówka

Dodatni bilans Wizards, double-double Gortata

Dodatni bilans Wizards, double-double Gortata

Po raz pierwszy w sezonie Washington Wizards mają na koncie więcej zwycięstw od porażek. Marcin Gortat wraz z kolegami jest na plusie dzięki triumfowi nad Chicago Bulls (101-99). Polak zaliczył 21. double-double w bieżących rozgrywkach.

„Czarodzieje” zaliczyl fatalny początek sezonu. W połowie listopada mieli bilans 3-9, ich sytuacja poprawiła się w okresie świątecznym, a po dwóch porażkach na początku stycznia udało się im ograć Minnesota Timberwolves i Milwaukee Bucks. Pozwoliło im to na wejście do czołowej ósemki na Wschodzie.

Co ciekawe, przed przyjazdem do Verizon Center bilans chicagowskich “Byków” również był na zero (19-19). W połowie listopada obie drużyny już ze sobą grały, wówczas Wizards przegrali na wyjeździe 95-106.

Przyjezdni nie mieli w składzie Jimmy’ego Butlera, Dwyane’a Wade’a i Nikoli Miroticia. Premierowy występ w 2017 roku zaliczył Rajon Rondo. Pierwsza kwarta toczyła się początkowo po myśli Wizards, po pierwszym celnym rzucie Gortata prowadzili nawet 19-12. Prowadzenie stracili półtorej minuty później gdy za trzy trafił Taj Gibson. Po 12 minutach gospodarze przegrywali różnicą dziesięciu punktów.

Dystansowe rzuty w drugiej części w wykonaniu Denzela Valentine’a i Bobby’ego Portisa zwiększyły różnicę do szesnastu oczek. Gortat niemal nie schodził z parkietu, jednak był mało aktywny. Nie powiększał swojego dorobku punktowego, lepiej mu szło pod tablicami. W końcowych sekundach obudził się John Wall. Na przerwę to “Byki” schodziły z korzystnym wynikiem 61-49.

Gortat zaliczył drugi celny rzut z początkiem trzeciej kwarty. Trójka Bradleya Beala pozwoliła gospodarzom na dojście na pięć punktów. Rywale znów odskoczyli na jedenaście oczek, lecz w ciągu czterech minut Wizards odrobili całe straty i objęli prowadzenie (77-75). Swój udział w tym pościgu miał Polak, największy wkład wniósł jednak Beal. W ostatnich dwunastu minutach zadaniem Washingtonu była obrona czteropunktowej przewagi.

Nie była to jednak łatwa sprawa, gdyż rywale nie zamierzali tanio sprzedać skóry. Valentine wspomagany przez Michaela Cartera-Williamsa napsuł sporo krwi Wizards. Sporo trafiał, a po jego trójce na 7:38 przed końcem Bulls prowadzili nawet 92-85. Gospodarze odpowiedzieli celnymi rzutami z dystansu w wykonaniu Markieffa Morrisa. Gra toczyła się punkt za punkt, gdy rozpoczynała się ostatnia minuta była 97-97. Wizards na szczęście mieli w swych szeregach Walla, którego rzut na 5,9 sekundy przed końcem dał im 19. zwycięstwo.

Washington Wizards – Chicago Bulls 101-99 (26-36, 23-25, 32-16, 20-22)

Gortat zanotował double-double (10 punktów, 12 zbiórek), na parkiecie przebywając przez ponad 41 minut. Jego dorobek uzupełnia po jednym przechwycie i bloku. Na minus trzeba mu odnotować trzy straty. Skuteczność z gry wyniosła 62,5 proc. (5/8). Był piątym strzelcem swojej ekipy – lepsi byli Wall (26), Beal i Morris (po 19) oraz Otto Porter (10).

Wizards są już na szóstym miejscu w swojej konferencji. Mają tylko jedno zwycięstwo straty do Indiana Pacers, z tyłu jednak muszą uważać na co najmniej trzy zespoły (Milwaukee, Charlotte, Chicago). Już najbliższej nocy zagrają w Bostonie, później czeka ich seria trzech meczów u siebie.

Kliknij, aby dodać komentarz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Więcej w Koszykówka