Piłka nożna

Dramatyczny finisz Bundesligi, Hajto i Wałdoch o krok od mistrzostwa

Dramatyczny finisz Bundesligi, Hajto i Wałdoch o krok od mistrzostwa

A pamiętasz jak … 15 lat temu (19 maja 2001, Hamburg i Gelsenkirchen)

W historii niemieckiej ekstraklasy wygrało ją tylko czterech Polaków (Sławomir Wojciechowski, Robert Lewandowski, Łukasz Piszczek i Jakub Błaszczykowski). W 2001 roku bardzo bliscy tego osiągnięcia byli w barwach Schalke Tomasz Wałdoch oraz Tomasz Hajto. Właściwie to przez cztery minuty mogli się czuć mistrzami.

W sezonie 2000/01 tradycyjnie głównym faworytem do tytułu był Bayern. W toku rywalizacji jego najgroźniejszym przeciwnikiem okazało się Schalke, które nigdy wcześniej nie wygrało Bundesligi. Prowadzeni przez Huuba Stevensa „Die Konigsblauen“ poza dwoma reprezentantami Polski mieli w swoim składzie doświadczonego golkipera Olivera Recka, Czechów Radoslava Latala (obecnego trenera Piasta) i Jiriego Nemeca, byłego mistrza świata i Europy Andreasa Moellera oraz błyskotliwych napastników Geralda Asamoaha, Ebbe Sanda i Emile’a Mpenzę. Schalke dwukrotnie pokonało Bayern (11 listopada u siebie 3-2 i 14 kwietnia w Monachium 3-1), w przeciągu całych rozgrywek poniosło jednak osiem porażek i o tytule miała zadecydować ostatnia kolejka.

Przed 34. serią gier sytuacja była prosta. Schalke miało lepszą różnicę bramek, dlatego musiało pokonać zdegradowany już Unterhaching i liczyć na porażkę Bayernu z HSV. Oba mecze rozpoczęły się o godz. 15:30. Hajto, Wałdoch i spółka grali na własnym boisku, ale szybko spotkała ich niemiła niespodzianka. Rywale nie mieli nic do stracenia i po pół godzinie gry prowadzili 2-0, a jedną z bramek strzelił ówczesny młodzieżowy reprezentant Polski Mirosław Spiżak. Schalke (w 29. minucie z boiska zszedł Wałdoch) zwarło szyki i jeszcze przed przerwą wyrównało za sprawą Nico Van Kerckhovena i Asamoaha. Druga połowa znów nie układa się po myśli ekipy z Gelsenkirchen, bo od 69. minuty przegrywała 2-3. Potem jednak dwukrotnie trafił Joerg Boehme, a wynik ustalił Ebbe Sand.

Schalke wygrało 5-3 i musiało nasłuchiwać wieści z Hamburga. Tam mecz się jeszcze nie skończył. Na AOL-Arenie niemal do końca utrzymywał się wynik bezbramkowy. Aż w 90. minucie Olivera Kahna głową pokonał Sergej Barbarez. Oniemiała ławka rezerwowych Bayernu i kibice monachijczyków, a świętowanie rozpoczynało się w Gelsenkirchen. Taki wynik dawał Schalke tytuł. Nie było to jednak koniec emocji. Podopieczni Ottmara Hitzfelda jeszcze raz zaatakowali. Pod jednej z akcji sędzia Markus Merk uznał, że obrońca HSV celowo podawał do swojego bramkarza i podyktował rzut wolny pośredni w polu karnym. Do piłki podszedł Stefan Effenberg, lekko podał do Patrika Anderssona, a ten potężnym uderzeniem umieścił ją w siatce. Pierwszy gol szwedzkiego obrońcy w sezonie okazał się trafieniem na wagę mistrzostwa. Teraz to kibice Bayernu mogli unieść ręcę w geście triumfu. Schalke pozostał żal po straconej szansie.

Bayern poszedł za ciosem i zaledwie cztery dni później po finiszu Bundesligi pokonał Valencię w finale Ligi Mistrzów. Schalke choć trochę zrekompensowało sobie nieudany bój o mistrzostwo, zdobywając 26 maja Puchar Niemiec. Do dziś jednak nie udało się klubowi z Gelsenkirchen wygrać ligi, jeszcze trzykrotnie zajmowali drugie miejsca, ale musieli uznać wyższość Bayernu albo Stuttgartu.

Kliknij, aby dodać komentarz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Więcej w Piłka nożna