Koszykówka

Gortat i spółka ograli najlepszą ekipę ligi

Gortat i spółka ograli najlepszą ekipę ligi

Washington Wizards po dwóch porażkach odbudowali się w najlepszym momencie. Na własnym parkiecie pokonali Golden State Warriors 112-108, umacniając się tym samym na trzecim miejscu na Wschodzie. Kolejnym double-double w sezonie popisał się Marcin Gortat.

Po znakomitej passie na przełomie stycznia i lutego „Czarodzieje” w poprzedni weekend spuścili nieco z tonu. Przegrali z Philadelphią oraz Utah, tracąc dystans do Boston Celtics. Wicemistrzowie NBA z zeszłego sezonu jako pierwsi zapewnili sobie grę w play-offach. Przed przyjazdem do stolicy wygrali cztery poprzednie spotkania.

Gospodarze ustawili sobie mecz znakomitą pierwszą kwartą, która wygrali różnicą 14 punktów. Warriors na dodatek już po 93 sekundach stracili kontuzjowanego Kevina Duranta. Nie wiadomo jeszcze, jak długo zawodnik będzie pauzował po urazie lewego kolana.

Kontuzja Duranta:

Po dwóch minutach z rzutów wolnych swoje pierwsze punkty zdobył Gortat. Polak po trzech stratach i dwóch faulach zszedł z parkietu w piątej minucie. Dystans do Wizards starał się odrabiać rzutami z dystansu Klay Thompson. Odpowiadał mu skutecznie Bradley Beal, który w tym fragmencie zdobył 16 punktów. Tylko raz do kosza trafił Stephen Curry.

Dwie kolejne odsłony to zacięta pogoń przyjezdnych. Sporo ożywienia wniósł rezerwowy David West. Wizards mogli natomiast liczyć na skuteczność Bojana Bogdanovicia, który w krótkim odstępie czasu w drugiej kwarcie trafił dwie trójki. W dalszym ciągu problemem był niski procent celnych rzutów w wykonaniu Curry’ego.

Trzecia kwarta była najlepszym okresem w wykonaniu ekipy Steve’a Kerra. W końcu odblokował się ich lider, sporo asyst notował Draymond Green, mogła się podobać gra Gruzina Zazy Paszuli. Wreszcie na 2:10 przed końcem tej odsłony dwa celne wolne Shauna Livingstona wyprowadziły Warriors na prowadzenie 80-79. Po 36 minutach na tablicy wyników było 85-85.

Wynik do końca oscylował w okolicach remisu, po obu stronach było jednak sporo błędów własnych. Po ośmiu minutach ważne punkty Gortata wyprowadziły Washington na prowadzenie 99-98. Chwilę potem pierwsza asysta Polaka pozwoliła Otto Porterowi na celny rzut za trzy (102-100). Nadzieję gości przedłużyły dwie trójki Greena. Przy stanie 110-108 dla Wizards Curry spudłował z dystansu. Piłkę zebrał Markieff Morris, faulowany przez Greena, który ustalił wynik skutecznymi wolnymi.

Skrót meczu z Verizon Center:

Washington Wizards – Golden State Warriors 112-108 (40-26, 21-23, 24-36, 27-23)

Dla Wizards Beal zdobył 25 punktów, Morris 22, Bogdanović 16, a Porter 14. Gortat do 12 oczek (5/8 z gry) dołożył 12 zbiórek, 1 blok, 1 asystę i 4 przechwyty. John Wall również na swoim koncie zapisał 12 punktów, ale miał poza tym 19 asyst (rekord kariery).

W drużynie z Kalifornii zawiodły rzuty za trzy. Curry, mimo że ostatecznie okazał sę ich najskuteczniejszym zawodnikiem (25 punktów). trafił tylko 2 z 9 prób, a Thompson 3 z 13. Cała ekipa osiągnęła skuteczność 28,6 proc. Goście przegrali też walkę po tablicami (41-46).

Przed Waszyngtonem już dziś jedno z kluczowych spotkań. W Toronto zagrają z bezpośrednim sąsiadem w tabeli Wschodu. Po dwóch dniach podejmą Raptors we własnej hali. Warriors czekają jeszcze trzy wyjazdowe gry – kolejno ich przeciwnikami będą Bulls, Knicks i Hawks.

Kliknij, aby dodać komentarz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Więcej w Koszykówka