Koszykówka

Harden i spółka kończą serię Warriors

Harden i spółka kończą serię Warriors

Po 12 zwycięstwach z rzędu koszykarze Golden State Warriors rozpoczęli grudzień od porażki z Houston Rockets 127-132. Emocjonujący mecz zakończył się po dwóch dogrywkach, a Teksańczyków do wygranej w Kalifornii poprowadzili James Harden i Ryan Anderson.

Podopieczni Steve’a Kerra na początku listopada przegrali w Staples Center z Lakers, ale ich seria od tego czasu musiała budzić respekt. W ten miesiąc weszli z bilansem 16-2 i prowadzeniem na Zachodzie. Houston zwycięskie mecze przeplatało tymi mniej udanymi. Bardzo dużo zależało od dyspozycji Hardena, które regularnie zaliczał double-double. To wystarczyło dziewięciu listopadowych wygranych (11-7).

Rockets wygrali pierwsze dwie kwarty i do przerwy prowadzili pięcioma punktami (64-59). U gospodarzy brakowało celnych rzutów z dystansu w wykonaniu Stephena Curry’ego i Klaya Thompsona. Wynik starał się trzymać Kevin Durant. Po drugiej stronie problemy ze skutecznością miał Harden, ale i tak szybko uzyskał punktową dwucyfrówkę, a mógł poza tym liczyć na wsparcie Andersona czy Trevora Arizy.

W trzeciej odsłonie przewaga przyjezdnych po trójce Hardena wyniosła nawet 10 punktów, ale wówczas do roboty wzięli się liderzy Golden State. Durant i Curry odpowiedzieli z dystansu, a rywale wpadli w lekki dołek. Przewaga w pewnym momencie stopniała do jednego oczka i choć po trójce Patricka Beverleya Houston wyszło na 86-80, wydawało się, że w czwartej kwarcie gospodarze dadzą mu radę.

Kolejnych 12 minut nie przyniosło jednak rozstrzygnięcia. Na 3:28 od końcowej syreny Warriors prowadzili 104-101. Rockets ciągnęły głównie punkty Andersona, ale to Harden dwie sekundy przed końcem mógł dać zwycięstwo. Z daleka rzucił jednak niecelnie. Wynik 113-113 oznaczał dogrywkę, dla obu zespołów pierwszą w tym sezonie.

Doliczony czas gry rozpoczął się od pojedynku Curry-Anderson. Warriors wyszli na czteropunktowe prowadzenie, ale po trzech skutecznych rzutach wolnych Hardena i trójce Erica Gordona było remisowo. Tym razem Durant mógł ostatnim rzutem przesądził o zwycięstwie. Jego pudło zapewniło widzom następnych pięć minut emocji.

Wynik drgnął dopiero po dwóch minutach gdy Harden trafił za trzy. Drużyny grały nerwowo i nieskutecznie. Więcej było fauli niż efektownych zagrań. Na 1:53 przed końcem drugiej dogrywki Rockets prowadzili już 130-124. Na dodatek po piątym przewinieniu z parkietu musiał zejść Curry, a Draymondowi Greenowi sędziowie odgwizdali niesportowy faul, gdy w walce o piłkę trafił kolanem w głowę brodacza z Houston.

Wyczerpujący mecz zakończył się pięciopunktową wygraną “Rakiet”. Harden i Anderson zdobyli dla zwycięzców po 29 punktów. Ten pierwszy zapisał na koncie kolejne triple-double (15 zbiórek, 13 asyst). U gospodarzy najskuteczniejszy był Durant (39 pkt.), nie najgorszy dorobek miał Curry (28), ale trafił tylko 9/22 z gry. Jeszcze słabsze statystyki miał Thompson (4/20, 15 pkt.). Zawodnicy dużo rzucali z dystansu (12/44 i 14/44), pierwszy raz w historii ligi obie drużyny przekroczyły 40 prób. Wiele do życzenia pozostawiała natomiast skuteczność.

Warriors są w trakcie serii meczów na własnych śmieciach. Na poprawę nastroju dostają teraz Phoenix i Indianę. Houston jadą do Denver, a później u siebie podejmą Boston i Lakers.

Kliknij, aby dodać komentarz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Więcej w Koszykówka