Piłka nożna

Heroiczna pogoń Tottenhamu w hicie kolejki

Heroiczna pogoń Tottenhamu w hicie kolejki

Manchester City nie wrócił na podium Premier League. Mimo dwubramkowej przewagi podopieczni Pepa Guardioli tylko zremisowali u siebie 2-2 z Tottenhamem. „Koguty” wyprzedziły Liverpool, który zaliczyl wpadkę ze Swansea (2-3) i awansowały na drugie miejsce. Jutro obie ekipy może jednak pogodzić Arsenal.

„The Citizens” mieli sześć dni na odbudowę po klęsce na Goodison Park. Musieli szybko zapomnieć o przeszłości i skupić się na starciu z bezpośrednim rywalem do mistrzostwa. Tottenham wygrał co prawda na Etihad Stadium w lutym zeszłego roku, ale w listopadzie 2013 roku został rozbity 0-6, a rok później stracił cztery bramki, strzelając tylko jedną.

Opiekun gospodarzy mógł już skorzystać z nowo przybyłego Gabriela Jesusa, lecz w przedniej formacji postawił od początku na Aguero, a po bokach Argentyńczyka wspierali Sane i Sterling. To jednak nie żaden z tej trójki, a Zabaleta pierwszy znalazł się w dogodnej sytuacji. W 11. minucie kilka metrów przed bramką wybił mu piłkę Alderweireld. Groźne uderzenie Silvy obronił natomiast Lloris. City w pierwszej części mieli przewagę, rywale ograniczali się głównie do kontrataków. Jeszcze przed przerwą szczęścia z ostrego kąta próbował Aguero. Na posterunku ponownie był francuski golkiper „Kogutów”.

Ofensywa postawa gospodarzy poskutkowała golem w 49. minucie. Po zagraniu z głębi pola De Bruyne’a do Sane, katastrofalny błąd popełnił wychodzący z własnej szesnastki Lloris, który głową trafił w niemieckiego zawodnika. Sane dopełnił tylko formalności do pustej siatki.

Niepewna interwencja bardzo źle wpłynęła na psychikę Llorisa. Minęło ledwie pięć minut, a on po raz drugi przyczynił się do utraty gola przez własny zespół. Tym razem wypuścił piłkę po niezbyt silnym dośrodkowaniu Sterlinga z prawej strony. Ten błąd wykorzystał stojący w odpowiednim miejscu De Bruyne.

Lloris z pewnością był zdenerwowany, na szczęście jego koledzy w polu zachowali zimną krew. W 58. minucie Alli wykorzystał centrę Walkera i głową wpakował z czterech metrów piłkę do siatki. Osłabiony utratą kontuzjowanego Alderweirelda Tottenham miał sporo szczęścia w 76. minucie. Sterling w polu karnym uciekł Walkerowi, a jego uderzenie obronił bramkarz. Wcześniej reprezentant Anglii był jednak wyraźnie popychany i sędzia Andre Marriner powinien podyktować jedenastkę.

Mogło być 3-1, ale nagle zrobiło się 2-2. Eriksen zagrał do Kane’a, ten kapitalnie odegrał zewnetrzną częścią stopy do Sona, a Koreańczyk mierzonym strzałem obok słupka pokonał Bravo.

Wprowadzony w drugiej połowie Gabriel Jesus mógł już w debiucie został bohaterem Etihad Stadium. Trafienie Brazylijczyka z 83. minuty nie zostało uznane z powodu pozycji spalonej.

Manchester City – Tottenham Hotspur FC 2-2 (0-0)

Leroy Sane 49, Kevin De Bruyne 54 – Dele Alli 58, Son Heung-min 77

Tottenham uratował się przed pierwszą porażką od 11 grudnia. „The Citizens” wygrali natomiast dwa z ostatnich pięciu spotkań, a w tym roku tylko raz cieszyli się z kompletu punktów. Dla obu ekip była ostatnia ligowa gra w styczniu.

Kliknij, aby dodać komentarz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Więcej w Piłka nożna