Tenis

Sebastian Korda w Melbourne za mocny dla Huberta Hurkacza

Sebastian Korda w Melbourne za mocny dla Huberta Hurkacza

Sebastian Korda po długim i zaciętym starciu pokonał Huberta Hurkacza 3:6, 6:3, 6:2, 1:6, 7:6(7) i awansował do swojego pierwszego wielkoszlemowego ćwierćfinału w karierze. W nim zmierzy się z Karenem Chaczanowem.

Ciężko było wskazać faworyta meczu 4. rundy Australian Open pomiędzy Hubertem Hurkaczem a Sebastianem Kordą. Wyżej notowanym oraz posiadającym większe dokonania jest Polak. Hurkacz miał już jednak w nogach dwie „pięciostetówki”. Korda natomiast dopiero wchodzi do ścisłej światowej czołówki, ale do tej pory stracił tylko jeden set w turnieju, a po drodze do 4. rundy pokonał Daniła Miedwiediewa.

Mecz rozpoczął się znakomicie dla naszego zawodnika. Hubert Hurkacz pewnie utrzymał swój serwis, a w kolejnym gemie natychmiast wypracował sobie szansę na przełamanie. Polak nie zawiódł i przy stanie 40:30 wykorzystał swojego pierwszego break-pointa w spotkaniu. Jak się później okazało miało to kluczowe znaczenie dla całej partii. Obaj Panowie od tego momentu serwowali bowiem wybornie aż do samego końca seta nie dając sobie wzajemnie choćby jednej szansy na przełamanie. Hubert Hurkacz wygrał więc pierwszego seta 6:3.

W kolejnej partii Amerykanin kontynuował znakomitą grę przy własnym serwisie. Problemy w tej materii zaczęły się niestety u Hurkacza. Polak dał rywalowi dwie szanse na przełamanie w 4. gemie, ale wyszedł z tego obronną ręką. Nie był to jednak koniec problemów. Nasz reprezentant przy swoim kolejnym podaniu znów musiał bronić piłki na przełamanie. Tym razem niestety skapitulował i Korda objął prowadzenie 4:2. Dalsza część seta to powtórka z pierwszej partii. Obaj zawodnicy serwowali znakomicie i set zakończył się wynikiem 6:3.

Sprawy zaczęły przyjmować fatalny obrót w trzeciej partii. Korda grał jak natchniony, a u Huberta Hurkacza można był dostrzec objawy zniecierpliwienia czy złości. Set rozpoczął się w najgorszy możliwy sposób. Hurkacz bronić musiał dwóch break-pointów z rzędu i gdy wydawało się, że wyszedł na prostą po ich obronieniu Amerykanin znów doszedł do głosu. Korda przełamał Polaka i objął prowadzenie w secie. Natychmiast potwierdził uzyskaną przewagą własnym gemem na sucho. Hurkacz pogrążył się wówczas w kryzysie i oddał swój kolejny gem serwisowy. Po chwili było już 4:0. Nasz reprezentant zdołał się podnieść po tym fatalnym okresie, ale na ratowanie seta było już za późno. Amerykański zawodnik wygrał trzecią partię 6:2.

Hubert Hurkacz w czwartym secie wyglądał solidnie, podobnie jak w końcówce poprzedniej partii. Polak prowadził 2:1 i w końcu zaczął dobierać się do serwisu rywala. Polak prowadził 40:15 przy podaniu rywala, ale zmarnował dwie szanse na przełamanie. Nie był to jednak koniec walki. Zawodnicy grali na przewagi i z tej walki zwycięsko wyszedł nasz zawodnik. Korda był wówczas wściekły, krzyczał na kibiców, dyskutował z trenerem. Była to woda na młyn Hurkacza, który po chwili podwyższył na 4:1. Amerykanin już nie zaistniał w tej partii. Polak przełamał go po raz drugi, a po chwili zamknął seta wynikiem 6:1.

Zawodnicy mierzyli się więc na pełnym dystansie. W ostatniej partii Korda odrodził się podobnie jak Hurkacz w 4. secie. W efekcie mieliśmy niezwykle wyrównaną walkę. Obaj zawodnicy znów prezentowali się wyśmienicie we własnych gemach serwisowych. Walka była bardzo zacięta, ale żaden z zawodników nie miał choćby jednej szansy na przełamanie aż do stanu 5:5. Wówczas przy serwisie Kordy, Polak miał dwa z rzędu break-pointy. Hurkacz niestety mówiąc kolokwialnie „podpalił się”. Polak zagrał dwa ryzykowne i zupełnie nieudane backhandy. Następnie Panowie grali na przewagi, ale ostatecznie Korda utrzymał swój serwis. Po chwili Hurkacz pewnie wygrał własny gem i mieliśmy tie-break.

W nim mieliśmy prawdziwy rollercoster. Na początku dwukrotnie z przewagą przełamania prowadził Hurkacz, ale w obu przypadkach roztrwonił zaliczkę. Następnie przewagę uzyskał Korda, który prowadził już różnicą dwóch mini-breaków. Amerykanin prowadził 7:3, ale Polak zdołał powrócić do walki. Niestety przy stanie 7:7 Hurkacz stracił własny serwis i Korda był krok od wygrania spotkania. Amerykanin po chwili miał piłkę meczową. Ostatnia akcja spotkania to fantastyczna wymiana, którą niestety Polak zakończył niepotrzebną wyprawą do siatki. Korda minął naszego reprezentanta przy siatce i wygrał cały mecz.

Sebastian Korda triumfował po zaciętym boju 3:6, 6:3, 6:2, 1:6, 7:6(7) i awansował do swojego pierwszego wielkoszlemowego ćwierćfinału w karierze. Po przegranych Igi Świątek i Huberta Hurkacza w grze pozostaje jeszcze Magda Linette.

Kliknij, aby dodać komentarz

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Tenis

Więcej w Tenis