Piłka ręczna

Kielecko-płocka „święta wojna” dla Vive

Kielecko-płocka „święta wojna” dla Vive

Vive Tauron Kielce pozostaje niepokonane w tym sezonie PGNiG Superligi. Zwyciężyło w hitowym meczu z największym rywalem, Orlen Wisłą Płock 26-23. To jego 17. wygrana na własnym terenie przeciwko „Nafciarzom”.

Mikołajkowe starcie gigantów Superligi odbyło się kilka dni po ich dobrych występach w Lidze Mistrzów. Wisła zremisowała na trudnym terenie z THW Kiel, a Vive w znakomitym stylu pokonało Vardara Skopje i jest liderem w swojej grupie.

Kibice licznie zgromadzeni w Hali Legionów początkowo przecierali oczy ze zdumienia. Po czterech minutach goście prowadzili 3-1. Vive szybko odrobiło różnicę za sprawą Lijewskiego i Djukicia, ale rywale nie zamierzali oddawać pola mistrzom kraju. Rzucili cztery bramki z rzędu, kielczanie popełniali faule w ataku, a Ghionea, Tarabocchia oraz Mihić pokonywali Filipa Ivicia.

Czas wzięty przez Tałanta Dujszebajewa pomógł Vive. Stopniowo odzyskiwali stracony dystans. Poprawili obronę, a sygnał do lepszej gry w ofensywie dał Aguinagalde. Gospodarzy zmartwiła jednak kolejna kontuzja Michała Jureckiego.

Stojący w płockiej bramce Corrales robił co mógł, by bronić rzuty kielczan, ale był bezradny wobec prób Zormana i Paczkowskiego. Po 19 minutach znów był remis (7-7). Premierowe trafienie Chrapkowskiego wreszcie wyprowadziło Vive na prowadzenie.

Gra toczyła się bramka za bramkę, emocji nie brakowało, a najmocniej przekonał się o tym Michał Daszek, który zobaczył czerwoną kartkę po tym jak sędziowie uznali, że celowo uderzył piłką w głowę Ivicia. Vive wypracowało wreszcie dwubramkową przewagę (11-9). Wynik do przerwy (13-11) kilka sekund przed końcem ustalił Lijewski.

Ekipa Dujszebajewa słusznie uznała, że od 31. minuty trzeba mocniej zaatakować, by nie pozwolić rywalom na złapanie oddechu. Wynik podwyższyli dopiero po czterech minutach, ale w ciągu kilku sekund zrobiło się 15-11. Grą Wisły kierował skuteczny Żytnikow. Po przeciwnej stronie równie znakomicie spisywał się Aguinagalde, a po 40 minutach gry w końcu przełamał się Bielecki.

Podopieczni Piotra Przybeckiego rzucili się do kolejnego ataku i doszli na 17-18. Na dodatek grali w przewadze po wykluczeniu Lijewskiego. Wtedy dopadł ich kryzys – Mihić dostał 2 minuty, a Rocha nie trafił karnego. Wynik wciąż był na styku, ale wciąż to gospodarze utrzymywali minimalną przewagę.

W 52. minucie doszło do nieprzyjemnej sytuacji, gdy Wiśniewski uderzył w twarz Lijewskiego. Dujszebajew uspokoił sytuację prosząc o czas, a jego zawodnicy po parunastu sekundach prowadzili już trzema bramkami (24-21). Płock był zbyt pasywny w ataku, by odrobić całe straty. Jeszcze w końcówce brzydki faul Sime Ivicia na Chrapkowskim poskutkował czerwoną kartką dla Chorwata. Mecz zakończył słupek Reichmanna z rzutu karnego.

Vive Tauron Kielce – Orlen Wisła Płock 26-23 (13-11)

najwięcej bramek: Julen Aguinagalde 5 – Dmitrij Żytnikow 5

Obie drużyny w tym roku rozegrają jeszcze po jednym spotkaniu ligowym. Do LM wrócą w lutym.

Kliknij, aby dodać komentarz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Więcej w Piłka ręczna