Koszykówka

Noc rekordów w NBA

Noc rekordów w NBA

Wyborną skutecznością popisali się w nocy ze środy na czwartek czasu polskiego koszykarze za oceanem. Dotyczy to szczególnie dwóch najlepszych ekip zeszłego sezonu – Cleveland i Golden State. Łącznie z 26 grających drużyn tylko osiem nie przekroczyło bariery 100 punktów.

W rywalizacji Cleveland z Portland Trail Blazers rekordowo było już po 12 minutach. Tylko tyle czasu potrzebował Kevin Love, by rzucić 34 punkty. To najlepszy wynik w historii NBA w pierwszej kwarcie, a tylko Klay Thompson zdobył niemal dwa lata temu więcej punktów w jednej odsłonie (37).

Love trafił 8 z 10 rzutów za trzy, a łącznie z gry uzyskał skuteczność 78,6 proc. (11/14). Ani razu nie pomylił się z linii rzutów wolnych (4/4). W pierwszej kwarcie miał o trzy więcej niż cała drużyna Portland. 28-latek w dalszej części meczu mocno spuścił z tonu. Nie pobił “trójkowego” rekordu Curry’ego, zadowalając się tylko jednym niecelnym rzutem zza łuku. Mecz zakończył z dorobkiem 40 punktów (dołożył sześć oczek w trzeciej kwarcie).

Obrońcy tytułu pokonali podopiecznych Terry’ego Stottsa 137-125. Pobili drużynowy rekord trafionych trójek w jednej połowie (16). LeBron James zanotował 44. triple-double w karierze (31 pkt., 10 zbiórek, 13 asyst). W tej statystyce awansował na szóste miejsce listy wszech czasów.

W imponującym stylu zrewanżowali się Lakers zawodnicy Golden State Warriors za porażkę sprzed trzech tygodni. Wygrywając dziewiąty mecz z rzędu, rzucili “Jeziorowcom” aż 149 punktów, sami tracąc jedynie 106 – czterech graczy przekroczyło 20 punktów (Curry 31, Durant 28, Thompson 26, Clark 21). Żadna drużyna w NBA nie zbliżyła się do tego poziomu od prawie siedmiu lat. Phoenix w marcu 2010 roku wygrali z Timberwolves 152-114.

Drużyna Steve’a Kerra perfekcję osiągnęła przede wszystkim w asystach. Cała drużyna zanotowała ich łącznie 47. Z 53 celnych rzutów z gry aż 88,7 proc. zostało oddanych z pomocą ostatniego podania.

Po pierwszej połowie Warriors mieli już 26 asyst. Żadna z pozostałych drużyn ligi nie ma w tym sezonie podobnego osiągnięcia jeśli chodzi o średnią całego spotkania. Taki wynik zaskoczył nawet samych koszykarzy z Oakland. – To było czyste szaleństwo. Mieliśmy niemal więcej asyst niż zbiórek – powiedział Durant.

Lubujący się w statystykach dziennikarzy z USA wyciągnęli jeszcze jedno „osiągnięcie”, tym razem mało chwalebne. Andrew Wiggins (Minnesota) przeciwko New Orleans został pierwszym zawodnikiem od 1953 roku, który zakończył mecz ze skutecznością poniżej 20 proc. z gry, nie notując jednocześnie żadnej asysty czy zbiórki.

21-latek z Kanady z 19 rzutów trafił dwa. Pozostałe punkty zdobył z linii wolnych. Jego ekipa doznała dziesiątej porażki w sezonie.

Kliknij, aby dodać komentarz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Więcej w Koszykówka