Piłka ręczna

Porażka szczypiornistów ze Słowenią. Ćwierćfinał wciąż niepewny

Porażka szczypiornistów ze Słowenią. Ćwierćfinał wciąż niepewny

Trzecia przegrana polskiej reprezentacji piłki ręcznych na turnieju olimpijskim powoduje, że nadal nie może być ona pewna występu w fazie pucharowej. Podopieczni Talanta Dujszebajewa ulegli 20-25 (13-13) Słowenii. Nasi szczypiorniści muszą czekać na wynik meczu Niemiec z Egiptem. Jeśli Afrykanie go przegrają, awansujemy z czwartego miejsca.

Polacy w czterech wcześniejszych meczach w Rio nie zachwycili, ale podnieśli się po porażkach z Brazylią i Niemcami. Ogrywając reprezentację Egiptu oraz wicemistrzów olimpijskich Szwedów wrócili do gry.

Słowenia z kolei doskonale rozpoczęła swój trzeci w historii występ na igrzyskach. Pokonała Egipt (27-26), Brazylię (31-28) oraz Szwecję (29-24). Dopiero w sobotę podopieczni Veselina Vujovicia zostali zatrzymani przez ekipę niemiecką (25-28), jednak byli już pewni gry w ćwierćfinale.

Po dobrym początku i trafieniach Adama Wiśniewskiego, Kamila Syprzaka, Karola Bieleckiego oraz bramkarza Piotra Wyszomirskiego prowadziliśmy 4-1. Byliśmy bardzo skoncentrowani, a Słoweńcy nie radzili sobie w ofensywie. Problemy zaczęły się od wykluczenia Wiśniewskiego. Rywale wykorzystali tę okazję i doprowadzili do wyrównania. W kolejnej akcji wkradła się dekoncentracja w ataku, co skończyło się czwartą z rzędu straconą bramką.

Przeciwnicy złapali swój rytm i zachowywali jedno- lub dwubramkową przewagę (7-5, 10-8). Nawet w osłabieniu Słowenia nie pozwalała sobie na błędy. Brakowało wsparcia i skutecznych interwencji naszego golkipera. Na dwie minuty przed końcem połowy, przy wyniku 13-11, na ławkę kar powędrował Vid Poteko. „Biało-czerwoni” to wykorzystali. Ze skrzydła trafił Michał Szyba. Wyszomirskiego najpierw pomogła poprzeczka, a następnie jego rzut przez całe boisko doprowadził do wyrównania. Mieliśmy jeszcze szansę nawet na objęcie prowadzenia, ale spudłował Mateusz Jachlewski.

Gra Polaków posypała się kompletnie w drugiej części. Słoweńcy szybko odrobili straty, na dodatek po kilku minutach wyszli na prowadzenie 15-13. Pierwsze trafienie po zmianie stron „Biało-czerwoni” zanotowali dopiero w 36. minucie. Niemoc przełamał dopiero Syprzak. Rywale nie prezentowali wyśmienitej formy, ale nasi byli bardzo nieskuteczni, pudłowali nawet w stuprocentowych sytuacjach. Wyśmienicie spisywał się golkiper Gorazd Skof. Po bramce Blaza Janca przegrywaliśmy już 14-18.

Sygnał do ataku dał Bielecki. Jego dwa trafienia i celny rzut Krzysztofa Lijewskiego wlały jeszcze nadzieję w serca polskich fanów. Słoweńcy szybko odpowiedzieli trzema bramkami, a grając w osłabieniu traciliśmy kolejne. Na 10 minut do zakończenia ekipa Vujovicia prowadziła 22-17. Od tego momentu gra toczyła się bramka za bramkę. Mieliśmy jeszcze okazję, grając w podwójnej przewadze, ale strat nie udało się zniwelować.

W polskiej drużynie ponownie najskuteczniejszy był Karol Bielecki (4 bramki). Trzy razy trafił Michał Szyba. U rywali brylował Miha Zarabec (7 bramek).

Kliknij, aby dodać komentarz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Piłka ręczna

Więcej w Piłka ręczna