Piłka ręczna

Przełamanie VIVE w Lidze Mistrzów

Przełamanie VIVE w Lidze Mistrzów

Szczypiorniści Vive Tauronu Kielce odnieśli pierwsze tegoroczne zwycięstwo w rozgrywkach grupowych EHF Champions League. Na własnym parkiecie zwyciężyli 28-24 węgierski Pick Szeged. Pozostają na trzecim miejscu w tabeli.

Kielczanie w 2017 roku przegrali zarówno z Rhein-Neckar Loewen, jak i słoweńskim Celje. Węgrzy nie sprostali ekipom z Brześcia i Skopje. W pierwszej rundzie Vive zwyciężyło na wyjeździe Szeged 29-27.

Pierwsza akcja spotkania przyniosła prowadzenie Vive. Julen Aguinagalde trafił co prawda w bramkarza, ale poprawka Manuela Strleka znalazła drogę do siatki. Chorwat nie pomylił się w dwóch następnych sytuacji, co pozwoliło gospodarzom na wyjście na 3-1. Znakomitą dyspozycję pokazywał Aguinagalde. Kibice zgotowali mu owację po bramce z koła. Kielczanie utrzymywali przewagę. Pomogła znakomita obrona Sławomira Szmala w sytuacji sam na sam z Pedro Rodriguezem.

Obu zespołom przytrafił się słabszy moment. Jonas Kallman trafił w słupek, Szmal zatrzymał Denisa Bunticia, a po przeciwnej stronie nieskuteczny był Krzysztof Lijewski. Impas przełamała dopiero kontra Deana Bombaca (6-4). Szeged wyrównał gdy w dogodnej sytuacji w poprzeczkę rzucił Paweł Paczkowski, a z prawego skrzydła nie pomylił się Rodriguez (7-7). Aguinagalde trafił po asyście Karola Bieleckiego, a po chwili bombardier z Sandomierza rzucił nie do obrony z lewego rozegrania.

Kolejny błąd Paczkowskiego skończył się stratą i kontrą po której Węgrzy wyszli po raz pierwszy na prowadzenie (10-9). Vive miało kilka okazji na wyrównanie lecz bramki nie potrafili zdobyć Mateusz Jachlewski oraz Darko Djukić. Do końca połowy kielczanom nie udało się wyrównać. Było zbyt dużo błędów w ofensywie, jedynie Aguinagalde utrzymywał wysoki procent skuteczności. Na przerwę gospodarze schodzili z wynikiem 13-14.

Bomba z szóstego metru Bombaca dała w 32. minucie upragniony remis. Szkoda było niewykorzystanego przez Bieleckiego rzutu karnego oraz interwencji Jose Manuela Sierry po rzucie Bombaca. Po kilku minutach Vive ruszyło z wynikiem dzięki bramce Djukicia (15-16). Gdy Aguinagalde był na ławce kar Szmala pokonali Matej Gaber i Kallman. Hiszpan wrócił po dwóch minutach na boisko i szybko zdobył 18. bramkę dla swojej ekipy.

Po dwóch trafieniach z karnych Mateusza Kusa w 48. minucie było 21-20 dla Vive. Szmal obronił na dodatek rzut Mario Sostaricia, a kapitalna akcja indywidualna i wkrętka Urosa Zormana doprowadziła do szału kibiców w Hali Legionów. O tej chwili przewaga gospodarzy już tylko się zwiększała. Kolejne trafienie Aguinagalde i premierowe trafienie Jureckiego oznaczały prowadzenie 24-21.

Wprowadzony za Szmala Filip Ivić obronił karnego wykonywanego przez Zsolta Balogha, a Djukić i Lijewski powiększyli przewagę (26-21). W końcówce Pick stracił wolę walki i pogodził się z przegraną. Jeszcze w 60. minucie z drugiej linii celnie rzucił Siergiej Gorbok, ale ostatnia akcja meczu należała do Vive. Lijewski trafił z dobitki po akcji Zormana.

Ostatnia akcja meczu w wykonaniu Vive:

Vive Tauron Kielce – Pick Szeged 28-24 (13-24) – najwięcej bramek: Aguinagalde 8 – Gorbok 6

Do końca fazy grupowej LM pozostały jeszcze dwie kolejki. W najbliższą sobotę Vive jedzie do Szwecji, gdzie jego przeciwnikiem będzie IFK Kristianstad. Na koniec podejmie Mieszkow Brześć.

Kliknij, aby dodać komentarz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Piłka ręczna

Więcej w Piłka ręczna