Koszykówka

Radość i smutek Westbrooka

Radość i smutek Westbrooka

Słodko-gorzki smak miało dla Russella Westbrooka spotkanie z Houston Rockets. Koszykarz OKC Thunder zanotował triple-double w siódmym meczu z rzędu, stając się czwartym zawodnikiem z takim wyczynem w historii. Pudła w końcówce przekreśliły jednak szanse na zwycięstwo jego ekipy.

Russell Westbrook gra w obecnych rozgrywkach jak w transie. W statystykach nie ma sobie równych w całej lidze. Przed meczem z Houston miał już na koncie 11 triple-double. Podobnie imponująca była jego średnia z całego sezonu w trzech najważniejszych kategoriach (31.0 pkt., 10.9 zbiórek, 11.3 asyst). Wciąż może myśleć o osiągnięciu triple-double na koniec sezonu i dorównać Oscarowi Robertsonowi sprzed ponad pół wieku (sezon 1961/62).

Thunder nie zawsze wygrywali gdy ich lider miał triple-double (9-2). Taka sytuacja przytrafiła się w Chesapeake Arena, a na drodze stanęły kierowane z parkietu przez Jamesa Hardena “Rakiety”.

Gospodarze musieli gonić już od pierwszych sekund i choć szybko udało się zniwelować straty to do przerwy przegrywali różnicą sześciu punktów (23-25, 26-30). Już po ośmiu minutach Westbrook złapał dwa faule i Billy Donovan posadził go na ławce. Trzecia kwarta przyniosła dwucyfrową przewagę Rockets. Jeszcze na 7:38 przed zakończeniem spotkania goście prowadzili 93-81.

OKC zdobyło się na ostatni zryw. Doszli rywali na jedno oczko, a sytuacja byłaby jeszcze lepsza gdyby skuteczniejszy był Westbrook. Lider niestety zawiódł w kluczowym momencie. Choć do dwóch celnych wolnych dołożył przechwyt od Hardena to nie trafił żadnego z dwóch rzutów, które mogły dać końcowy triumf jego drużynie. Ostatecznie Houston zwyciężyło 102-99.

Westbrook zdobył w piątek 27 punktów, miał po 10 zbiórek i asyst. Zanotował jednak ledwie 32-procentową skuteczność. Po wyliczeniach statystyków ESPN można natomiast dojść do wniosku, że koszykarza zawodzą nerwy w decydujących chwilach, gdy ważą się losy spotkania. Wyliczyli, że w całej karierze ma 4/27 w rzutach w ostatnich 10 sekundach meczu, które mogły wyprowadzić jego team na prowadzenie.

Mecz z Rockets miał jednak swoje pozytywy. Dopadł Michaela Jordana, który notował siedem kolejnych triple-double w sezonie 1988/89. Taki sam wynik miał wspomniany już Robertson (1960/61). Teraz na horyzoncie jest tylko Wilt Chamberlain, który miał serię dziewięciu takich spotkań w rozgrywkach 1967/68.

Westbrook jest w tej chwili faworytem mediów do nagrody dla MVP sezonu. Według rankingu na nba.com wyprzedza Hardena, Duranta, Jamesa i Leonarda. Boston i Portland w następnych spotkaniach będą starały się znaleźć sposób na będącego w wysokiej formie 28-latka.

Kliknij, aby dodać komentarz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Koszykówka

Więcej w Koszykówka