Piłka nożna

Rozczarowanie w Liverpoolu, radość w Manchesterze

Rozczarowanie w Liverpoolu, radość w Manchesterze

Po serii czterech zwycięstw Liverpool zaczął rok 2017 od remisu z walczącym o utrzymanie Sunderlandem. Strata punktów może oznaczać zwiększenie dystansu do Chelsea. W lepszych nastrojach są kibice obu ekip z Manchesteru. Wygrali zarówno City, jak i United.

The Reds” zakończyli poprzedni rok wymęczonym zwycięstwem nad podopiecznymi Pepa Guardioli. Występ na Stadium of Light miał okazać się formalnością, gdyż Sunderland w pięciu poprzednich meczach wywalczył ledwie trzy punkty.

Juergen Klopp nie mógł skorzystać z Hendersona i Coutinho, ale już w 19. minucie mógł cieszyć się z pierwszego gola dla swojej drużyny. Daniel Sturridge wykorzystał okazję po rzucie rożnym i niezbyt udanym strzale Lovrena i głową pokonał Mannone. Goście zaledwie kilka minut cieszyli się z prowadzenia. “Czarne Koty” przeprowadziły składną akcję ofensywną, po której Klavan do spółki z Wijnaldumem sfaulowali w polu karnym Ndonga. Sędzia Anthony Taylor podyktował karnego, które na bramkę zamienił Jermain Defoe.

Jeszcze przed przerwą Defoe w sytuacji sam na sam przegrał pojedynek z Mignoletem. Dobitka Boriniego minęła światło bramki. W 58. minucie arbiter w kontrowersyjnej sytuacji nie zdecydował się na podyktowanie drugiego karnego dla gospodarzy po zagraniu rękę Cana. Ataki Liverpoolu przyniosły efekt w 72. minucie. Po wrzutce z rogu piłkę niefortunnie przedłużył Djilobodji, a z bliskiej odległości trafił Sadio Mane. Senegalczyk mógł być bohaterem “The Reds”, ale w 84. minucie sprokurował jedenastkę dla rywali. Futbolówka trafiła w jego rękę w polu karnym. Z 11 metrów znów nie pomylił się Defoe.

Sunderland AFC – Liverpool FC 2-2 (1-1)
Jermain Defoe 25 (k), 84 (k) – Daniel Sturridge 19, Sadio Mane 72

Sunderland wcześniej strzelił dwa gole w jednym meczu ligowym 19 listopada. Mogłoby to nie wystarczyć do remisu gdyby Lallana uderzył precyzyjniej z dystansu. Ostatecznie jednak obie ekipy musiały zadowolić się dopisaniem jednego punktu do dorobku.

Manchester City odrobił w poniedziałek dwa punkty do wicelidera z Anfield. Mimo że od 32. minuty grał w dziesiątkę po czterwonej kartce dla Fernandinho (za brutalny atak na Gudmundssonie) zdołał ograć beniaminka z Burnley (2-1).

Kluczowe były zmiany w przerwie, gdy na boisko weszli Sergio Aguero i David Silva. To właśnie Argentyńczyk strzelił drugą bramkę, dopadając do piłki wyłuskanej Sterlingowi przez bramkarza Heatona. Wcześniej prowadzenie “The Citizens” dał Gael Clichy. Burnley było stać jedynie na honorowe trafienie autorstwa Bena Mee.

Manchester City – Burnley FC 2-1 (0-0)

Gael Clichy 58, Sergio Aguero 62 – Ben Mee 70

Lokalny rywal City, United, miał ułatwione zadanie przeciwko West Hamowi. Już po kwadransie rywale zostali w dziesięciu na murawie, gdy z boiska wyleciał Feghouli. Jose Mourinho musiał jednak czekać ponad godzinę na bramkę swoich podopiecznych. Randolph był bez szans po silnym uderzeniu Juana Maty. Wynik ustalił Zlatan Ibrahimović. Arbiter uznał gola, choć Szwed w momencie podania od Herrery był na spalonym. Napastnik “Czerwonych Diabłów” strzelił celnie z okolic 11 metra. To już jego 13. bramka w sezonie.

West Ham United – Manchester United 0-2 (0-0)

Juan Mata 63, Zlatan Ibrahimović 78

United zajmują szóste miejsce, ale do drugiego Liverpoolu tracą sześć punktów.

Kliknij, aby dodać komentarz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Więcej w Piłka nożna