Piłka nożna

Skuteczni obrońcy receptą na Arsenal

Skuteczni obrońcy receptą na Arsenal

Defensorzy Evertonu byli bohaterami wtorkowego spotkania przeciwko Arsenalowi (2-1). Nie tylko powstrzymywali napastników rywali, ale znakomicie odnajdywali się pod przeciwną bramką. Po ich strzałach padły obie bramki dla „The Toffees”.

Everton przed meczem 16. kolejki plasował się w środku stawki. Gra w kratkę, przeplatając dobre występy o wiele gorszymi, jak 0-5 z Chelsea. Potrafił jednak odbierać punkty faworytom (1-1 z oboma zespołami z Manchesteru). „Kanonierzy” w Premier League nie przegrali od 14 sierpnia. Tracili trzy punkty do Chelsea, ostatnio mogli się pochwalić serią trzech kolejnych zwycięstw.

Emocji i sytuacji podbramkowych nie brakowało od początku starcia na Goodison Park. Koncentrację Stekelenburga szybko sprawdzali Sanchez i Walcott. W 7. minucie bliski szczęścia był Ozil. Reprezentant Niemiec znalazł się zupełnie sam kilka metrów przed bramką, ale fatalnie spudłował. U gospodarzy najaktywniejszy był Lukaku.

Arsenal objął prowadzenie w 20. minucie. Jagielka na 18 metrze sfaulował Coquelin. Z wolnego strzelał Sanchez. Nie najmocniej uderzona futbolówka odbiła się od nogi Williamsa i kompletnie zmyliła golkipera Evertonu. „Kanonierzy” chcieli iść za ciosem, ale po kilku minutach stracili impet, a do głosu zaczęła dochodzić drużyna Ronalda Koemana.

Początkowo brakowało jej skuteczności, ale akcje w wykonaniu Lukaku, Lennona czy Valencii mogły się podobać. Były one zapowiedzią bramkowej akcji z końcówki pierwszej części. W roli głównej wystąpili defensorzy „The Toffees”. Z lewej strony w pole karne centrował Baines, a główką Cecha pokonał Coleman.

Po zmianie stron pierwszą doskonałą sytuację na 2-1 po zagraniu Sancheza miał Ozil. Chilijczyk idealnie obsłużył swojego partnera, ale temu znów zabrakło zimnej krwi i przeniósł piłkę nad poprzeczką. Niemiec zmarnował też okazję po podaniu Bellerina, gdy uprzedził go wybiegający z bramki Stekelenburg. W 71. minucie Arsene Wenger zdecydował się na wpuszczenie świeżej krwi do przedniej formacji. Na murawie pojawili się Iwobi oraz Giroud. Arsenal podejmował coraz większe ryzyko, chcąc zdobyć zwycięską bramkę.

Wydawało się, że jeśli prawie 40 tysięcy kibiców zobaczy jeszcze gola, to będzie on autorstwa gości. Stało się jednak coś przeciwnego. Decydującą akcję przeprowadzili Barkley i Williams. Angielski kadrowicz z rogu idealnie wrzucił na głowę Walijczyka. Cech był bez szans.

Sporo ciekawego działo się w doliczonym czasie. Po drugiej żółte kartce z boiska wyleciał Jagielka. Ostatnia akcja mogła przynieść wyrównanie „Kanonierom”, ale jeden z obrońców wybił piłkę z linii po uderzeniu Iwobiego, wcześniej we własnej szesnastce dwoił się i troił Stekelenburg.

Everton-Arsenal 2-1 (1-1)

Seamus Coleman 44, Ashley Williams 86 – Alexis Sanchez 20

Zobaczcie skrót meczu Everton-Arsenal:

Jeśli w środę Chelsea wygra z Sunderlandem to będzie mieć już sześć punktów więcej od Arsenalu. Z ekipą z Emirates może się natomiast zrównać Liverpool.

Kliknij, aby dodać komentarz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Piłka nożna

Więcej w Piłka nożna