Piłka ręczna

Trójkolorowi szczypiorniści powalczą o złoto MŚ

Trójkolorowi szczypiorniści powalczą o złoto MŚ

Reprezentacja Francji stanie przed szansą na zdobycie szóstego mistrzostwa świata. Po raz drugi w historii będzie mogła dokonać tego na własnych śmieciach. W rozegranym w Paryżu półfinale gospodarze pokonali Słowenię 31-25. Ich finałowego przeciwnika poznamy jutro.

Francja na tegorocznych MŚ wygrała wszystkie poprzednie spotkania, w fazie pucharowej uporała się z Islandią (31-25) oraz Szwecją (33-30). Słowenia w grupie zanotowała po jednym remisie i porażce. Później zwyciężyła w spotkaniach z Rosją (32-26) i Katarem (32-30).

Wśród podopiecznych Didiera Dinarta są doświadczeni gracze jak Thierry Omeyer, Daniel Narcisse, Nikola Karabatić, ale w ostatnim czasie coraz częściej odpowiedzialność za wynik bierze młoda gwardia. Właśnie jej przedstawiciel, Ludovic Fabregas, zdobył pierwszą bramkę ćwierćfinałowego spotkania.

Początkowo obie ekipy popełniały sporo błędów w ofensywie. Nerwy szybciej opanowali Francuzi, którzy po ośmiu minutach wyszli na 4-1. Mimo, że przez ponad 90 sekund „Trójkolorowi” musieli grać w podwójnym osłabieniu nie stracili przewagi. Dopiero dwa trafienia z rzędu autorstwa Gaspera Marguca pozwoliła zmniejszyć różnicę do dwóch bramek (6-4 dla Francji). Zawodził Karabatić. Gwiazda gospodarzy miała sporo niecelnych podań i rzutów. Skórę ratował mu stojący w bramce Vincent Gerard.

Słowenia doszła na jedną bramkę po rzucie Mateja Gabera. Miała nawet szansę na remis, ale Gerard okazał się lepszy od Boruta Mackovseka. Przestój Słowenii w ofensywie pozwolił Francji znów na odskoczenie na trzy trafienia (9-6). Między 24. a 26. minutą gospodarze rzucili trzy bramki z rzędu i zrobiło się już 13-8. Gaber i Jure Dolenec nieco zmniejszyli straty. Na przerwę ekipa Dinarta schodziła z prowadzeniem 15-12.

W drugiej części nie zmienił się obraz gry. Francja ciągle miała kilkubramkową przewagę, rywale robili wszystko by nie stracić kontaktu i do końca walczyć o półfinał. Gospodarze mieli między słupkami znakomitego Gerarda. Trafiać zaczął Nedim Remili, przebudził się Karabatić, nawet niewykorzystany przez Michaela Guigou rzut karny nie wprowadził nerwowości.

Słowenia nawet w przewadze tracili bramki. Gdy na ławce kar usiadł Porte, to natychmiast do siatki trafił Narcisse. W 43. minucie po celnym rzucie Luca Abalo było 23-18. Koncertowo grał Remili. Jego dwie kolejne bramki wyprowadziły gospodarzy na 27-21. U rywali bardzo aktywny był Blaz Janc, który wkrótce trafił do Vive.

Ten, który otworzył wynik, również był autorem ostatniej bramki meczu – Fabregas ustalił rezultat w 59. minucie. Rozluźniony Gerard zatrzymał jeszcze później niepocieszonego Doleneca.

Francja – Słowenia 31-25 (15-12) – najwięcej bramek: Nedim Remili 6 – Jure Dolenec 5

Drugi półfinał, Chorwacja-Norwegia, rozpocznie się w piątek o godz. 20:45. Mecz również zostanie rozegrany w AccorHotels Arena w Paryżu.

Kliknij, aby dodać komentarz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Piłka ręczna

Więcej w Piłka ręczna