Koszykówka

Warriors zdemolowali Cavs w MLK Day

Warriors zdemolowali Cavs w MLK Day

Koszykarze Cleveland Cavaliers nie będą dobrze wspominać tegorocznego Martin Luther King Day. Golden State Warriors z nawiązką zrewanżowali im się za porażkę w zeszłorocznych NBA Finals, rozbijając ich na własnym parkiecie 126-91. Zakończyli tym samym serię czterech porażek w meczach przeciwko LBJ i spółce.

Cavs wygrali jedyne bezpośrednie starcie obu zespołów w bieżącym sezonie. 25 grudnia w Cleveland byli lepsi o jeden punkt (109-108). Rok 2017 jest na razie dla nich sporym rozczarowaniem. Po porażce z Golden State ich bilans, licząc od 2 stycznia, wynosi 4-4. Rywale już dawno przekroczyli liczbę 30 zwycięstw w rozgrywkach.

U gospodarzy w pierwszej piątce rozpoczęli Durant, Curry, Paszulia, K.Thompson i Green. Opiekun obrońców tytułu postawił na Jamesa, Love’a, Irvinga, Shumperta oraz T.Thompsona.

Mecz od początku układał się doskonale dla Warriors. Rozpoczęli od stanu 7-0, po dziesięciu minutach gry prowadzili już różnicą 14 punktów. Końcówkę pierwszej kwarty okrasili trójkami w wykonaniu Iguodali i Curry’ego. Cavs nie byli w stanie nic zrobić, stracili aż w tej odsłonie aż 37 punktów.

Gdy wydawało się, że gra mistrzów może się tylko poprawić, stało się coś zupełnie przeciwnego. Celny rzut Greena powiększył przewagę gospodarzy do 20 punktów (44-24). Zupełnie pogubiony był LeBron James. Dwucyfrowy dorobek punktowy przebił dopiero na 5:21 przed końcem pierwszej połowy. Był nieskuteczny, notował straty, Durant i Green poprawiali na nim swoje statystyki bloków. Nie było się też bez kontrowersji.

Po jednym z kontrataków LBJ został zatrzymany przez Greena i upadł na parkiet. Doszło do przepychanek pomiędzy koszykarzami, a zawodnik gospodarzy twierdził, że rywal udaje. Sędziowie ukarali faulami technicznymi Grenna oraz Richarda Jeffersona z Cleveland.

Trzecią kwartę Cavs rozpoczynali z wynikiem 49-78. Ubiegłoroczni finaliści raz po raz trafiali z dystansu, brylowali w tym szczególnie Curry i K.Thompson. Durant zaliczył kolejny blok na Jamesie. Nikt nie mógł liczyć na to, że goście zaczną odrabiać straty i zbliżać się do rywali. Tę odsłonę wygrali co prawda pięcioma punktami, lecz miało to związek z rozluźnieniem Warriors. Pod tablicami królował Paszulia.

Ostatnie 12 minut rozgrywano już bez większych emocji. Gospodarze liczyli na najniższy wymiar kary. Nie byli w stanie przekroczyć 100 punktów, a ta sztuka udała im się tylko w trzech spotkaniach w 2017 roku. Mimo spokojnej gry Warriors wygrali czwartą kwartę jedenastoma punktami.

Golden State Warriors – Cleveland Cavaliers 126-91 (37-22, 41-27, 17-22, 31-20)

K.Thompson był najskuteczniejszym zawodnikiem spotkania. Zdobył 26 punktów przy skuteczności 47,1 proc. z gry (5 celnych trójek). Durant przez 29 minut gry dorzucił 21 oczek oraz 6 zbiórek, 5 asyst i 3 bloki. Curry rzucił 20 punktów, pięciokrotnie trafił za trzy, zaliczył 11 asyst i 4 przechwyty.

Jedynym graczem Warriors, który zaliczył triple-double, był jednak Draymond Green (11 punktów, 13 zbiórek i 11 asyst, poza tym 5 bloków). Zwycięzcy dominowali w każdym elemencie gry. W zbiórkach wygrali 58-35, a w asystach 37-11. Trafili 46 z 91 wszystkich rzutów z gry (50.5 proc.).

LBJ zdobył 20 punktów (6/18 z gry, 1/4 za trzy). Równie kiepsko szło Irvingowi (6/19 z gry). Zmagający się z problemami zdrowotnymi Love dołożył ledwie trzy oczka.

Następną okazją to rywalizacji Cleveland z Golden State będzie dopiero ewentualne starcie finałowe obu drużyn.

Kliknij, aby dodać komentarz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Więcej w Koszykówka