Piłka ręczna

Zwycięski początek Vive w Lidze Mistrzów

Zwycięski początek Vive w Lidze Mistrzów

Ekipa Vive Tauronu Kielce od zdobycia kompletu punktów rozpoczęła grę w kolejnej edycji EHF Champions League. Mistrzowie Polski na Białorusi pokonali Mieszkow Brześć 29-24. Obrońcy tytułu nie spisali się najlepiej w pierwszej połowie, ale w drugiej pokazali klasę i przechylili szalę na swoją korzyść.

Kielczanie w pierwszej fazie LM trafili do grupy B. Jako przeciwników wylosowano im Rhein-Neckar Loewen, Vardar Skopje, RK Zagrzeb, Pick Szeged, RK Celje, IFK Kristianstad oraz Mieszkow. Na pierwszym ogień poszli mistrzowie Białorusi i wyjazd do Brześcia.

Trener Talant Dujszebajew zabrał na mecz 16 zawodników. Zabrakło kontuzjowanych Michała Jureckiego i Deana Bombaca. Zagrała natomiast pozostała trójka pozyskana przed sezonem – Filip Ivić, Patryk Walczak i Darko Djukić. U gospodarzy w składzie pojawiło się dwóch szczypiornistów znanych z polskiej ligi – Rastko Stojković (niegdyś Vive) oraz Siergiej Szyłowicz (były zawodnik Pogoni Szczecin).

Białorusini jako pierwsi objęli prowadzenie i do 11. minuty to Vive musiało gonić wynik (2-4, 3-5). Triumfatorzy LM 2015/16 wyszli na 6-5 po trafieniu Piotra Chrapkowskiego. Kielczanie w tym momencie gry nie pozwalali na wiele gospodarzom. Znakomicie bronił Ivić. Chorwat nie dał się pokonać Stojkoviciowi nawet z karnego. Zatrzymał też kilka pojedynków sam na sam.

Na osiem minut przed końcem połowy przy stanie 10-8 wydawało się, że przyjezdni nie będą mieli większych problemów. Szczypiorniści Mieszkowa przystąpili jednak do ataku. Akcje bezbłędnie wykorzystywał Łotysz Dainis Kristopans, a gracze Vive mylili się w prostych sytuacjach. Paweł Atman podwyższył na 13-11, a w ostatnich sekundach czternastą bramkę rzucił Alexander Tioumentsev. Polacy schodzili do szatni ze stratą trzech trafień.

Druga część gry również nie zaczęła się najlepiej. Białorusini podwyższyli wynik (15-11) i mimo przebudzenia Vive, dwóch bramek Mateusza Kusa, przez kolejnych kilka minut zachowywali dwu- lub trzybramkową różnicę na swoją korzyść. Dopiero w 40. minucie wyrównanie dał Krzysztof Lijewski. Od tego momentu Mieszkow tylko raz wyszedł na prowadzenie.

Zawodnicy Vive wzięli się do roboty i zaczęli wypracowywać sobie przewagę. Grali lepiej w defensywie, dzięki temu mieli szanse w kontrach. Po dwóch bramkach Julena Aguinagalde oraz skutecznej akcji Manuela Strleka prowadzili 25-21. Swoje dokładali Mateusz Jachlewski i Tobias Reichmann, a z drugiej linii bramkę bombardował Bielecki.

Ostatecznie Vive wygrało pięcioma trafieniami. Najwięcej bramek zdobyli Krzysztof Lijewski i Rastko Stojković (po sześć).

Podopieczni Talanta Dujszebajewa następne spotkanie w LM rozegrają 1 października ze szwedzkim IFK Kristianstad.

Kliknij, aby dodać komentarz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Piłka ręczna

Więcej w Piłka ręczna